|
WSPOMNIENIE
24
maja br. odszedł
nasz Kolega, wieloletni redaktor i szef „Górnika”
Tadeusz Krzyżowski. Zaskoczyła nas Jego ciężka choroba i
tak niesprawiedliwa śmierć. Jeszcze tak niedawno był człowiekiem
tryskającym energią, pełnym pomysłów i planów na przyszłość.
W tym roku zamierzał się wybrać kolejny raz do Indii. Poza
Rodziną i pracą dziennikarską ten właśnie tajemniczy,
odległy kraj stał się Jego największą pasją i miłością.
Tadeusz
urodził się 54 lata temu w Jastrzębiu Zdroju. W czasie
studiów, zarówno we Wrocławiu jak i w Katowicach był
animatorem studenckiego ruchu kulturalnego. W 1980 roku związał
się z rodzącą się wówczas „Solidarnością” i
tam stawiał swoje pierwsze, dziennikarskie kroki. Z właściwym
sobie poczuciem humoru potraktował kilkumiesięczne
internowanie. Po zwolnieniu zatrudniono Go w Zakładach FIATA,
skąd wkrótce trafił do redakcji „Górnika”, która
stała się wówczas przystanią dla wielu dziennikarzy,
zwolnionych w stanie wojennym z innych gazet.
Z
uwagi na swój żywiołowy charakter bywał wówczas
prawdziwym utrapieniem dla swoich ówczesnych zwierzchników.
Stawał w obronie krzywdzonych górników, śmiało piętnował
podejrzane interesy w przemyśle węglowym, zadawał
niewygodne pytania ministrowi-generałowi, zarządzającemu całą
branżą. Ale dzięki swojej ciekawości i wnikliwości
poznał szybko i dokładnie problemy górnictwa i
zatrudnionych w nim ludzi, a także tajniki działalności związkowej.
Nigdy nie miał letniego stosunku do swojej pracy. Wdawał się
w spory, wytykał błędy decydentom wszystkich szczebli, narażał
się na procesy sądowe, które najczęściej wygrywał.
W
pewnym momencie, na skutek zawirowań, jakie trapiły nasze życie
w czasie szybkiej transformacji, redakcja „Górnika”
stanęła w obliczu bankructwa, a na krótko nasz dwutygodnik
przestał się nawet ukazywać. Tadeusz zaangażował się wówczas
całym sercem w jego reaktywowanie. Uważał, że pismo o
ponad 100-letniej tradycji nie może zniknąć ot, tak sobie,
z powodu chwilowych kłopotów finansowych. Stanął
na czele redakcji i wyprowadził „Górnika”
na szerokie wody. Uczynił zeń pismo odważne, walczące, chętnie
czytane w kręgach związkowych.
W
swoim krótkim życiu wypełnił Tadeusz wszystkie zadania,
jakie tradycyjnie stawia się przed mężczyzną. Stworzył
ciepłą, kochającą się rodzinę, zbudował dom i spełnił
się zawodowo. Zabrakło tylko zdrowia.
Górnictwo
utraciło zaangażowanego analityka i kronikarza, który na
wiele lat związał swój los z tą branżą i jej załogami.
Myśmy utracili
wspaniałego Kolegę i Szefa. Pozostanie na zawsze w
naszej pamięci.
Grono Przyjaciół
SŁOWO
O „
TADKU ”
O
Tadeuszu dowiedziałem się w sposób nietypowy. W początkach
lat osiemdziesiątych – kiedy byłem przewodniczącym
odrodzonych po stanie wojennym związków zawodowych, przyszedł
do mnie człowiek w „ciemnych okularach”,
z
pretensjami, że w gazecie „Górnik” – piśmie
związkowym pracuje internowany w stanie wojennym dziennikarz
– Tadeusz Krzyżowski.
Wywaliłem dżentelmena za drzwi, ale jednocześnie
wzbudziło to moje zainteresowanie Tadkiem.
Rozmawiałem
z nim i stwierdziłem, że nasze generalne poglądy są tożsame.
To zaowocowało
moją współpracą z Tadkiem. Byliśmy zgodni co do
negatywnej oceny przełomu lat 1989 – 90. Wspólnie
rozważaliśmy działania, które miały pomóc ludziom górnictwa
i krajowi.
Wspólnie
wymyśliliśmy informator dla górników – tzw. BIF,
opluwany przez nowe władze.
Informator,
który mówił o antynarodowych działaniach nowej władzy
– które obecnie potwierdzają sejmowe komisje śledcze.
Bywało, że poróżniliśmy się.
Poróżniliśmy
się o „Górnika”. Tadek uważał, że powinienem
dotować pismo „Górnik”,
aby utrzymać
jego wydawanie. Robiłem co mogłem, ale pismo „Górnik”,
z przyczyn ekonomicznych ( 15 dziennikarzy ) nie dało się
utrzymać. Tadek mnie o to obwiniał
i nie mam o
to do niego pretensji. Nie rozumiał wtedy reguł rynku. Był
idealistą. Ale miał koło siebie Panią Hankę – żonę,
osobę twardo stąpającą na nogach w nowych realiach
ekonomicznych. I to pozwoliło odżyć Tadkowi.
Kierował
„Górnikiem”.
Można było
z nim się nie zgadzać, ale trudno odmówić mu charyzmy i
walki o swoje przekonania. Stał się w pewnym momencie
wyrazicielem poglądów środowiska górniczego.
Kochał okręg
jastrzębski – skąd pochodził. Kochał prawdę. To były
cechy Tadeusza.
Nie zawsze się
z nim zgadzałem, ale zawsze miałem pewność, że jest w
stanie podjąć dyskusję. Ja w różnych okresach współpracowałem
z Tadeuszem, ale bywało że mieliśmy różne poglądy -
natomiast nigdy nie byliśmy sobie obojętni.
Tadek po
prostu był sobą i za to go ceniłem.
Cześć jego pamięci a rodzinie wyrazy współczucia
Rajmund
Moric
|