:: AKTUALNOŚCI ::

 03.06.2007

WSPOMNIENIE

24 maja br. odszedł  nasz Kolega, wieloletni redaktor i szef „Górnika” Tadeusz Krzyżowski. Zaskoczyła nas Jego ciężka choroba i tak niesprawiedliwa śmierć. Jeszcze tak niedawno był człowiekiem tryskającym energią, pełnym pomysłów i planów na przyszłość. W tym roku zamierzał się wybrać kolejny raz do Indii. Poza Rodziną i pracą dziennikarską ten właśnie tajemniczy, odległy kraj stał się Jego największą pasją i miłością.

Tadeusz urodził się 54 lata temu w Jastrzębiu Zdroju. W czasie studiów, zarówno we Wrocławiu jak i w Katowicach był animatorem studenckiego ruchu kulturalnego. W 1980 roku związał się z rodzącą się wówczas „Solidarnością” i tam stawiał swoje pierwsze, dziennikarskie kroki. Z właściwym sobie poczuciem humoru potraktował kilkumiesięczne internowanie. Po zwolnieniu zatrudniono Go w Zakładach FIATA, skąd wkrótce trafił do redakcji „Górnika”, która stała się wówczas przystanią dla wielu dziennikarzy, zwolnionych w stanie wojennym z innych gazet.

Z uwagi na swój żywiołowy charakter bywał wówczas prawdziwym utrapieniem dla swoich ówczesnych zwierzchników. Stawał w obronie krzywdzonych górników, śmiało piętnował podejrzane interesy w przemyśle węglowym, zadawał niewygodne pytania ministrowi-generałowi, zarządzającemu całą branżą. Ale dzięki swojej ciekawości i wnikliwości  poznał szybko i dokładnie problemy górnictwa i zatrudnionych w nim ludzi, a także tajniki działalności związkowej. Nigdy nie miał letniego stosunku do swojej pracy. Wdawał się w spory, wytykał błędy decydentom wszystkich szczebli, narażał się na procesy sądowe, które najczęściej wygrywał.

W pewnym momencie, na skutek zawirowań, jakie trapiły nasze życie w czasie szybkiej transformacji, redakcja „Górnika” stanęła w obliczu bankructwa, a na krótko nasz dwutygodnik przestał się nawet ukazywać. Tadeusz zaangażował się wówczas całym sercem w jego reaktywowanie. Uważał, że pismo o ponad 100-letniej tradycji nie może zniknąć ot, tak sobie, z powodu chwilowych kłopotów finansowych. Stanął  na czele redakcji i wyprowadził „Górnika” na szerokie wody. Uczynił zeń pismo odważne, walczące, chętnie czytane w kręgach związkowych.

W swoim krótkim życiu wypełnił Tadeusz wszystkie zadania, jakie tradycyjnie stawia się przed mężczyzną. Stworzył ciepłą, kochającą się rodzinę, zbudował dom i spełnił się zawodowo. Zabrakło tylko zdrowia.

Górnictwo utraciło zaangażowanego analityka i kronikarza, który na wiele lat związał swój los z tą branżą i jej załogami. Myśmy utracili  wspaniałego Kolegę i Szefa. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci.

                                                                                   Grono Przyjaciół

SŁOWO  O  „ TADKU ”

O Tadeuszu dowiedziałem się w sposób nietypowy. W początkach lat osiemdziesiątych – kiedy byłem przewodniczącym odrodzonych po stanie wojennym związków zawodowych, przyszedł do mnie człowiek w „ciemnych okularach”,  

z pretensjami, że w gazecie „Górnik” – piśmie związkowym pracuje internowany w stanie wojennym dziennikarz – Tadeusz Krzyżowski.

            Wywaliłem dżentelmena za drzwi, ale jednocześnie wzbudziło to moje zainteresowanie Tadkiem.

Rozmawiałem z nim i stwierdziłem, że nasze generalne poglądy są tożsame.

To zaowocowało moją współpracą z Tadkiem. Byliśmy zgodni co do negatywnej oceny przełomu lat 1989 – 90. Wspólnie rozważaliśmy działania, które miały pomóc ludziom górnictwa i krajowi.

Wspólnie wymyśliliśmy informator dla górników – tzw. BIF, opluwany przez nowe władze.

Informator, który mówił o antynarodowych działaniach nowej władzy – które obecnie potwierdzają sejmowe komisje śledcze. Bywało, że poróżniliśmy się.

Poróżniliśmy się o „Górnika”. Tadek uważał, że powinienem dotować pismo „Górnik”,

aby utrzymać jego wydawanie. Robiłem co mogłem, ale pismo „Górnik”, z przyczyn ekonomicznych ( 15 dziennikarzy ) nie dało się utrzymać. Tadek mnie o to obwiniał

i nie mam o to do niego pretensji. Nie rozumiał wtedy reguł rynku. Był idealistą. Ale miał koło siebie Panią Hankę – żonę, osobę twardo stąpającą na nogach w nowych realiach ekonomicznych. I to pozwoliło odżyć Tadkowi.

Kierował „Górnikiem”.

Można było z nim się nie zgadzać, ale trudno odmówić mu charyzmy i walki o swoje przekonania. Stał się w pewnym momencie wyrazicielem poglądów środowiska górniczego.

Kochał okręg jastrzębski – skąd pochodził. Kochał prawdę. To były cechy Tadeusza.

Nie zawsze się z nim zgadzałem, ale zawsze miałem pewność, że jest w stanie podjąć dyskusję. Ja w różnych okresach współpracowałem z Tadeuszem, ale bywało że mieliśmy różne poglądy - natomiast nigdy nie byliśmy sobie obojętni.

Tadek po prostu był sobą i za to go ceniłem.

            Cześć jego pamięci a rodzinie wyrazy współczucia 

                                                    Rajmund Moric