 | Związkowcy, w tym delegacja Związku Zawodowego Górników w Polsce, pikietowali na ulicach Brukseli swój sprzeciw wobec proponowanego podziału limitu CO2. Wielu osobom nasuwa się od razu pytanie – po co? Po co jeździć w takiej sprawie aż do Brukseli, skoro przecież wszystko można załatwić w Warszawie. Jednak, jeśli dobrze przyjrzeć się sprawie – nie wszystko!
Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że 60% prawodawstwa zapada w strukturach Unii Europejskiej. Jak choćby przyjęta jakiś czas temu dyrektywa o cłach. Mogła się tu, w Polsce, nie podobać, jednak nasze członkostwo w Unii zobowiązuje do przyjmowania decyzji Brukseli. Na szczęści prawo mówiące o cłach nie uderzyło bezpośrednio w każdego obywatela Polski. Jeśli wejdą w życie proponowane przepisy o podziale limitów dwutlenku węgla – skutki odczuje każdy z nas!
|
O co tak naprawdę chodzi? Przede wszystkim – o bezpieczeństwo energetyczne. O równe szanse rozwoju państw w całej Europie. No i w końcu, choć wcale nie na ostatnim miejscu – o unikniecie drastycznych podwyżek cen energii elektrycznej.
W Polsce podstawowym surowcem energetycznym jest węgiel, nie trzeba tego faktu nikomu udowadniać. To z węgla produkuje się około 90% prądu elektrycznego. Proces spalania węgla wiąże się z emisją dwutlenku węgla.
Przepisy Unii Europejskiej regulują limity CO2, które dane państwo może wyemitować. Obecnie obowiązujące przepisy zapewniają Polsce wystarczające limity – pozwalające na produkcję ilości energii, która zapewnia bezpieczeństwo energetyczne naszemu krajowi, ponadto pozwala utrzymać cenę prądu na stałym poziomie. Proponowana zmiana przepisów dotyczących limitów emisji CO2 znacznie obniży ten próg dla Polski. Na nasze elektrownie zostaną nałożone olbrzymie kary, produkcja prądu w Polsce stanie się nieopłacalna. No ale co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego?
Żeby zobrazować potencjalną podwyżkę cen energii, posłużę się przykładem. Jeśli cenę węgla ponieść by o 7%, cena energii elektrycznej wzrosła by o 3%! Cena prądu jest bardzo podatna na podwyżki. Podniesienie ceny energii elektrycznej skutkowało będzie nie tylko o wiele wyższymi rachunkami za prąd. Wiązać się będzie z podwyżką dosłownie wszystkiego – znacznie wzrosną przecież koszty produkcji (bo, jakby na to nie patrzeć, prąd jest potrzebny do produkcji każdego towaru – od bułki do samochodu). Konkretne liczby? Proszę bardzo. Wprowadzenie nowych limitów CO2 wiązać się będzie ze stratą rentowności około 60% ! zakładów produkujących energię elektryczną. Prąd, którego nie wyprodukujemy, będziemy musieli dokupić. I tu pojawia się kolejny problem – energia ta będzie znaczenie droższa od wyprodukowanej w Polsce, ponadto podczas przesyłu prądu z zagranicznych elektrowni do Polski wystąpią olbrzymie straty – dopłynie do nas zaledwie część prądu, za który zapłacimy. Polska nie jest przygotowana technologicznie na zakup olbrzymiej ilości prądu za granicą.
Ktoś na pewno powie - „co mnie to interesuje. Przecież najwyższy czas zbudować w Polsce elektrownie nie emitującą CO2, na przykład atomową.” Zgadzam się, może wato było by w tą technologię zainwestować. Jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że elektrownię atomową buduję się od 10 do 12 lat. I teraz pytanie do wszystkich malkontentów – skąd przez ten czas będziecie czerpać prąd? Dzięki jakiej energii elektrycznej będziecie pracować, odpoczywać, żyć? Chyba, że nie przeszkadza Wam perspektywa spędzenia wieczorów przy świecach. I to co wieczór, przez 10 lat.
Ze zdziwieniem patrzę na opieszałość pracodawców oraz brak zainteresowania tematem nowych limitów oraz ich brak zainteresowania problemem, który przecież bezpośrednio ich dotyczy.
25 września wraz z innymi organizacjami związkowymi pikietowaliśmy na ulicach Brukseli. Nie jestem zwolennikiem pikiet ani manifestacji. Traktuje je jako jedno z narzędzi, służących do realizacji postawionych celów. Dlatego też przed pikietą spotkałem się z wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego, rozmawiałem też z polskimi Europosłami. I to zarówno tymi, którzy reprezentują lewą, jak i prawą stronę sceny politycznej. W tak ważnej sprawie nie może być miejsca na podziały – musimy występować wszyscy, jako Polacy. Temat podziału limitów CO2 podnosiłem też na konferencji EMCEF. Przygotowuję też koalicję z Niemcami i Hiszpanią – z państwami, które podobnie jak Polska odczuje zmianę limitów CO2.
Równolegle przygotowujemy poprawki prawa Europejskiego, własne propozycje rozwiązań. Działamy na każdej płaszczyźnie w obronie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Mam nadzieję, że nie zostaniemy w tej walce sami.
Przewodniczący Rady Krajowej ZZG w Polsce Andrzej Chwiluk
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Powered by AkoComment 2.01 PL+ Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun |